przygoda przygoda każdej chwili szkoda.....
Kuba
październik 2011
Moje świadome podróżowanie zaczęło się od wyjazdu na Kubę, gdzie zabrała mnie siostra z mężem w ramach "podróży poślubnej" zamiast "przyjęcia weselnego" ;-) Pojechaliśmy korzystając z usługi biura podróży i ja wiem że już nigdy na tak ową wycieczkę zorganizowaną się nie skuszę. Po dwóch dniach leżenia na plaży i objadania hotelowym jedzeniem, które wraz z drinkami było ogólnie dostępne, miałam dość! Chciałam zobaczyć prawdziwą Kubę i poznać Kubańczyków, nie zamknięty resort i sztucznie uśmiechniętych ludzi czekających na napiwek. Niestety ośrodek był na odludziu, wszędzie daleko, jak już wydało się ostatnie zaskórniaki na taką wyprawę to trzeba dokładnie przemyśleć na jaką wycieczkę krajoznawczą się wybrać. Na szczęście był też miejscowy autobus, dla turystów oczywiście, tam wszystko jest osobne dla miejscowych i turystów, którym można było pojechać do sąsiednich wiosek i zobaczyć choć uszczerbek prawdziwej Kuby. Animatorzy wpadli też na pomysł zdobycia dodatkowych pesos i zabierali kuracjuszy na rowerową wycieczkę do osiedla pracowników resortów, można było przy tym wypytać coś niecoś jakie jest to życie pod czujnym okiem dyktatora. Nie jestem tylko pewna czy mówił szczerze w obawie o swoją posadę.![]() |
| plaża przy ośrodku |
| foyer hotelu |
| zaparkowany przed hotelem, chyba żeby turyści poczuli że są na kubie ;-) |
| Guardalavaca, najpiękniejsza plaża w rejonie Holguin |
Na jednodniową wycieczkę wybraliśmy się do Santiago de Cuba, pierwszej stolicy Kuby tzw Havany południa. Chociaż przez jeden dzień mogliśmy zasmakować prawdziwej Kuby :-) No cóż nie będę się tutaj rozpisywać co warto co nie, trzeba tam jechać i poczuć na własnej skórze!!! Warto i to bardzo zorganizować wszystko na własną rękę, wynająć samochód i przejechać Kubę wzdłuż i wszerz. Żałuję że nie odwiedziłam Hawany, ale jeszcze wszystko przede mną .....:-) wklejam parę zdjęć tak żeby was zainspirować :-)
Edynburg i York
luty 2012
Pracując w Anglii chciałam maksymalnie wykorzystać ten czas i zwiedzić jak najwięcej mi się uda. Szkocja fascynowała mnie od zawsze i dlatego postanowiłam się tam wybrać. Wyruszyłam z siostrą samochodem z Basingstoke, noc w Manchesterze - wizyta rodzinna, bez zwiedzania, dwie noce w Edynburgu i powrót z noclegiem i zwiedzaniem Yorku. Wybór samochodu okazał się niezwykle trafiony, dzięki czemu mogłyśmy podziwiać zapierające dech w piersiach widoki ziemi szkockiej. Udało nam się zarezerwować B&B w centrum za jakieś 56 funtów za dwie osoby! Niezwykle tanio, przemiła i pomocna obsługa ,a do tego pyszne śniadania a'la carte :-) /www.waltonhotel.com polecam!!! Co warto w Edynburgu? Na pewno wieczorną porą zgubić się w plątaninie uliczek starego miasta, co niechcący zafundowałam mojej ciężarnej siostrze :-) Mroczny i tajemniczy klimat miasta jest bardzo wciągający i można się zapomnieć, także dobrze mieć mapę cały czas przy sobie. Polecam kupić dzienny bilet na autobus, który zawiezie was pod każdy zabytek, można do woli wsiadać, wysiadać i zwiedzać.
W Yorku miałyśmy mało czasu, także trzeba było dokonać trudnego wyboru co zobaczyć. Katedra York Minster do niekwestionowany numer 1. Trzeba także koniecznie wdrapać się na dach, wspinaczkę po niekończących się schodach w klaustrofobicznej wieży rekompensuje niesamowity widok :-) Spacer po starym mieście to jakby wycieczka do wioski Hobbitów, słodkie budynki niezwykłej urody, a do tego sklepiki z wszelkiego rodzaju wyrobami typu hand made. Angielskie puby to już jakość sama w sobie, a tutaj są one niezwykle klimatyczne i serwują miejscowe przysmaki.
Rzym
marzec 2012
Kiedy myślę o tym mieście robi mi się ciepło na sercu i uśmiecham się szeroko. Zakochałam się w stolicy Włoch od pierwszego kroku! Mogłabym się rozpisywać o tym cudownym miejscu, wspaniałej pogodzie, nieziemskim jedzeniu i wszechobecnych zabytkach, ale po co? Każdy powinien tam jechać i przeżyć to samemu! Koniecznie! Dodam że jestem osobą niewierzącą, a polecam tą kolebkę wiary katolickiej po stokroć :-) Podzielę się za to moimi doświadczeniami, dzięki czemu będziecie mogli lepiej przygotować się na eksplorację tej krainy przyjemności. Na wstępie krótka i subiektywna identyfikacja rzymskiej mentalności - są beztroscy, nigdy się nie śpieszą i rozpiera ich duma ze swojego kraju. Rzym najlepiej zwiedzić cały, każdą dzielnicę dogłębnie, wszystko jest warte zobaczenia, niemal każda uliczka czy budynek to zabytek sam w sobie. Ja spędziłam tam 10 dni i nie nudziłam się ani sekundę! Dzięki portalowi cougchsurfing poznałam ludzi z całego świata, a rdzenni rzymianie zadbali abym poczuła jak to jest żyć w tym mieście. Podczas dłuższego pobytu warto kupić kartę Roma Pass (tańsze wejściówki i trzy dni transport publiczny gratis) a później tygodniowy bilet. Transport jest nieźle rozwinięty i nawet zdarza mu się być na czas ;-) Koniecznie trzeba zwiedzić Watykan wraz z Muzeami na które radzę kupić bilet wcześniej w internecie, inaczej będziecie tracić cenny czas w niewyobrażalnie długiej kolejce! Mimo iż wszystko tam jest sakralne i święte to nawet dla ateisty niesamowicie ciekawe. Same wszechobecne kościoły zrobiły na mnie piorunujące wrażenie, pod względem architektonicznym i estetycznym. Miałam tyle szczęścia iz podczas mojego pobytu otwarta została tymczasowa wystawa Salvadora Dalli, mojej radości nie było końca! Także planując wyjazd warto się zorientować co i kiedy w Rzymie będzie,bo dzieję się tam bardzo dużo i można skorzystać co nieco więcej.
| zwiedzać bazylikę najlepiej jest się wybrać w porze lunchu, ponieważ wszyscy jedzą a nie stoją w kolejce do niej ;-) |
| najlepsze lody jakie jadłam do dzisiaj :-) |
Neapol
marzec 2012
Moje rzymskie spotkania z cougchsurferami zaowocowały jednodniowym wypadem do Neapolu :-) Można łatwo się tam dostać pociągiem, które odchodzą niemalże co godzinę z dworca głównego. Trzeba tylko dokładnie sprawdzić jaki to pociąg, gdyż na każdy jest inny bilet, a długość podróży jest wprost proporcjonalna do ceny biletu :-) Neapol w porównaniu do Rzymu to zupełnie inny świat. Turystów jest tu jak na lekarstwo, a w godzinie sjesty ulice są zupełnie wyludnione! Do tego brud i ubóstwo. Miasto ma jednak swój urok, a mnie szczególnie urzekła dzielnica kamienic w drodze do Castel Sant'Elmo. W godzinach przedobiednich zostałam porwana przez zgiełk tam panujący i o mało nie przejechana przez jakiś "pojazd dwukołowy". Kierowcy trąbiąc pojawiają się znikąd i kierują się tylko sobie znanym zasadom ruchu. Po 12 zapanowała totalna cisza i spokój, co u mnie wywołało palpitacje serca. Miałam poważne powody sądzić że zostanę okradziona, uduszona, porwana, czy co tam jeszcze....Szczęśliwie znalazłam drogę wyjścia z tego labiryntu i przynajmniej jest co wspominać. Zdjęć z tego miejsca nie mam, bo bałam się wyjąć aparat i stracić go bezpowrotnie ;-) W Neapolu jadłam najlepszą na świecie pizzę! Niestety w miejscu tak obskurnym, że gdybym nie spędziła tam całego dnia i nie przekonała się że "tam to najbardziej powszednia restauracja" w życiu bym nic nie przełknęła!!! Tak przynajmniej wiem gdzie dają najlepszą pizzę i to za 5 euro! :-)
Dublin
maj 2012
Najważniejsze miejsce w Dublinie to Temple Bar, czyli uliczki pełne pubów. Irlandczycy sztukę clubbingu opanowali do perfekcji. Guinness nigdzie nie smakuje tak dobrze, a do tego, w każdym barze jest muzyka na żywo! :-) Jak wspomnę jeszcze, że za 3 noce ze śniadaniem w hostelu zapłaciłam 18 euro, to chyba zaczniecie pakować walizki bez czytania, co jeszcze oferuje ta stolica zabawy :-) Przy wyborze hostelu warto kierować się zasadą, im bliżej dzielnicy Temple Bar tym najlepiej! :-) Codziennie jest możliwość, a przynajmniej w moim przypadku była, (Isaacs Hostel) pójścia na darmową, pieszą wycieczkę z przewodnikiem. Świetna rzecz! Młody, dowcipny dublińczyk najpierw "pozbierał" turystów z zaprzyjaźnionych hosteli, a potem oprowadził nas po najważniejszych miejscach. Cały czas zabawiał nas przeróżnymi historiami i dygresjami, na temat zabytków, życia w Irlandii, a także samych Irlandczyków. Można było przy tym poznać ludzi z całego świata, poplotkować i wymienić się doświadczeniami. Jako odskocznia od zatłoczonego turystami miasta proponuję kupić jednodniowy bilet za 9,20 euro i jeździć pociągiem wzdłuż wybrzeża, zwiedzając kolejne rybackie wioski.
Mid-Hants Railway
czerwiec 2012
Na jeden dzień przeniosłam się do przeszłości dzięki podróży pociągiem parowym. Niezapomniane przeżycie nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych :-) Pociąg jedzie z Alresford do Alton w Hampshire. Wszystkie stacje po drodze urządzone są tak, abyśmy mogli choć przez chwile poczuć się jak w czasach Jane Austin, która mieszkała w tych okolicach. Wnętrze pociągu jest oczywiście oryginalne, a przepiękne widoki z okna dopełniają całości. Atrakcją dla dzieci jest niewątpliwie zobaczenie na żywo idola z kreskówki Thomas and Friends. Można nawet wybrać się na przejażdżkę z Thomasem. Ciekawą propozycją jest także kolacja w pociągu, czy podróż z degustacją lokalnych browarów. Wszystkie informacje na stronie http://www.watercressline.co.uk/
Berlin - czerwiec 2013
Moja wycieczka do Berlina zaczyna się w PolskimBusie ;-) to bedzie
pierwsza podróż tanimi autobusami, pierwsze relacje "na żywo" i pierwszy
raz skorzystam z kanapy couchsurfera ;-)Zobaczymy ile wstępnego planu
uda mi się zrealizować, ile zobaczyć i co najważniejsze czy tanie
podróżowanie to nowy standard :-)
Po nocnej podróży z Simple Expres, muszę dodać bardzo komfortowej i za jedyne 35zl w jedna stronę, wzmacniam się proteinami przed calodziennym zwiedzaniem. Zakupilam Berlin Welcomecard za 36€ co daje mi darmowa komunikację przez 5 dni, upusty w muzeach i restauracjach. Słońce świeci, szkoda dnia na siedzenie przy kawie ;-) moja siostra mi tej drozdzowki z pewnością pozazdrosci :-)

Berlin
to miasto wrażeń. Jest tu wszystko. W dosłownym tego słowa
znaczeniu. Zaczęłam dzień w nowoczesnym, przepełnionym ludźmi wszelkiej
nacji dworcu, a skończyłam na plaży łączącej pozostałości Muru
Berlińskiego z kosmopolityczna metropolia. Na tejże plaży wylądowałam
całkowicie przypadkiem, jak już miałam wsiąść do S-bahnu. Jest to
niesamowite miejsce, gdzie ludzie wyglądający na wyrwanych z rożnych
środowisk i zakątków świata, bawią się razem wraz z dziećmi ! :-) nic co
bym nie napisała nie odda atmosfery tego miasta! Załączam zdjęcia
żebyście jeszcze mogli pozazdrościć mi przepieknej pogody :-)

To
była plaża a teraz powrót z zaczarowanej krainy do prawdziwego swiata
;-) tylko dodam iż "pachniało" tam zielona trawa, a wszędzie był piasek
;-)
dzień II
To bedzie foto relacja, bo po dziewięciu godzinach zwiedzania nie mam już siły myśleć ;-)
Dodam tylko ze pogoda była cudowna, a kontemplowanie bogatego baroku potęgowaly śpiewy ptaków i otaczająca roślinność :-D
dzień III
Zwiedzanie Berlina rowerem to przyjemne z pożytecznym :-) ulice są szerokie a kierowcy przyzwyczajeni do wszechobecnych rowerzystów. Ścieżkami rowerowymi, które maja nawet swoje światła na skrzyżowaniach można dotrzeć do wszystkich zabytków podziwiajac przy tym architekturę miasta:-)
Bundestag
można zwiedzić za darmo trzeba tylko wcześniej zabukowac wizytę online.
Przewodnik w j angielskim lub niemieckim przez 70 minut oprowadza nas
opowiadając burzliwa historie parlamentu. Na koniec wyposażeni w audio
przewodnika w j polskim możemy do woli podziwiać widoki z trasy po
szklanej kopule. Definitywnie obowiązkowy punkt do zobaczenia !!!
Na
koniec, najlepsze "niemieckie" street food? Oczywiście kebab :-) tym
razem hollumitashe- ser hollumi, hummuus, warzywa i cudowny turecki
chleb mmmhhhh...
dzień IV
Moj ostatni
dzień zaczął się od nieprzyjemnej niespodzianki w postaci
niekursujacych autobusów. Nie było to spowodowane bynajmniej strajkiem
:-) tylko, a jakże typowymi dla Niemców zawodami rowerowymi ! Do
przeprowadzenia których potrzebowali pustych ulic :-) mając "darmowa"
komunikację miejska dzieki Welcomecard chciałam pojeździć po centrum
miejskim autobusem pietrowym. Wysiadajac w miejscach, które jeszcze nie
zwiedzilam i wsiadajac z powrotem mogłam jeszcze dużo zobaczyć! No cóż
musiałam liczyć na własne, już bardzo schodzone nogi ;-)
Dzięki spacerowi mogłam uwiecznić kilka berlińskich misiów i zjeść niezapomniane lody o smaku marakuji z miętą :-)
A
poniżej małe foto story z jednej z wielu ulic które są wizytówkami
Berlina. Miasta w którym, nawet łąka nudystów w głównym parku, nikogo
nie tylko nie zaskakuje, ale wręcz cieszy ! :-) warto przyjechać do
Berlina na lekcje tolerancji i dystansu, wobec innych i przede wszystkim
siebie :-)
I już na koniec jedne z symboli Berlina i mój kochany Dali :-)
Lipiec 2013 - Dwa Brzegi i czarujący Kazimierz
dzień pierwszy: szybki spacer po mieście i 3 filmy
Przyjazd ok południa. Błądzenie bez GPS, tylko z mapą w telefonie. Przejazd przez wąwóz Korzeniowy z duszą na ramieniu. Szczęśliwe dotarcie do pensjonatu. Zejście do centrum i do miasteczka festiwalowego. Lody na rynku i przegląd co trzeba zobaczyć i z których filmów niestety trzeba zrezygnować. Miłe zaskoczenie przy zakupie biletów w postaci darmowych wejściówek na niektóre projekcje! Wielkie kino na Małym Rynku powinno powstać w każdym mieście! Darmowe projekcje świetnego kina mogą przyczynić się do integracji i edukacji sąsiedztwa :-)
bezcenna wskazówka : na Małym Rynku w kawiarni w zabytkowych Jatkach koniecznie skosztujcie nalewki z kwiatów czarnego bzu!!! nie można jej kupić nigdzie indziej, mają swojego zaprzyjaźnionego "producenta" :-) dziękuję Michale za to odkrycie!
dzień drugi :
zwiedzanie : góra trzech krzyży, kościół Farny
festiwal : 3 filmy
dzień trzeci:
zwiedzanie : nasycanie się pięknem miasteczka
festiwal : 3 filmy + spotkanie lekcja kina
dzień czwarty :
zwiedzanie :
norowy dół - jeżeli chcecie rozkoszować się widokiem koniecznie spryskajcie się czymś przeciw komarom! w przeciwnym razie będziecie musieli, jak ja, biegiem pokonać wąwóz błagając aby już się skończył!
40 minutowy spacer nadrzecznym bulwarem. 5 minutowa przeprawa promem do Janowca, zwiedzanie zamku, dworku i skansenu.
festiwal : 2 filmy
bezcenna rada : na rynku w Janowcu jest restauracja Maćkowa Chata gdzie za 6zł serwują michę niebiańskiego chłodnika!
dzień piąty :
zwiedzanie : tylko miasteczko festiwalowe
festiwal : 5 filmów + dwa spotkania z cyklu lekcja kina
dzień szósty :
zwiedzanie : pakowanie
festiwal : 3 filmy
bezcenna rada : jeżeli chcecie dobrze zjeść za rozsądną cenę to omijajcie restauracje! polecam bary z obiadami domowymi "Bar Wanda" i "Pod Zamkową Górą", mają sezonowe dania, codziennie inne specjały i ceny od 11zł :-)
| śniadanie z kotem Filemonem |
| widok z góry trzech krzyży |
| w tej kawiarni serwują słynną nalewkę |
| najlepsze lokalne piwo |
| prom do Janowca |
| restauracja na rynku w Janowcu |











































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz