Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

przyjemne z pożytecznym

kreatywne i/lub aktywne spędzanie wolnego czasu skutkuje po pierwsze mega satysfakcją z rezultatu, po drugie rezultatem samym w sobie i po trzecie nieustającym strumieniem pozytywnej energii :-)

Instytut Designu Zaprasza do Stołu 

Instytut Designu wpadł na genialny pomysł spędzania letnich, piątkowych wieczorów. Zapraszamy do stołu to cykl spotkań kulinarnych. Zasada jest prosta. Trzeba ugotować coś samemu w zgodzie z ideą "slow food", czyli ze świeżych, nie przetworzonych składników. Na dziedzińcu przy ul Zamkowej 3 sami organizatorzy zapewniają pięknie nakryty stół, siedziska, napoje i świetną atmosferę :-) Zapraszamy do świata niecodziennych smaków ! :-)

















Biegam Bo Lubię

Bieganie ma to wszystko - poprawia sylwetkę, samopoczucie, wyzwala chormon szczęścia :-)

Biegam bo lubię, Biegam bo muszę, Biegam bo mnie przyjaciółka motywuje, Biegam bo mam las obok ;-)

Cokolwiek was motywuje, szukacie motywacji, lub dopiero chcecie zacząć poszukiwania zachęty do biegania, przybywajcie na stadion lekkoatletyczny w sobotę o godz 9:30 ! :-) Świetna zabawa, rewelacyjna atmosfera i pot gwarantowane!!! Nie ma ograniczeń wiekowych. Każdy ćwiczy do upadłego i to nie z powodu trenerskiego bata ;-) tylko własnych chęci!

biegam bo lubię :-)

ćwiczenia wzmacniające ;-)

rozgrzewka dogrzewająca :-)

sweet focia zakończająca :-)

 


odnowa ogrodu
Nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło iż ciężka praca może dać tyle satysfakcji, a im bardziej zmęczona i umorusana będę tym duma i radość większa. Im trudniej, z powodu zakwasów i bólu mięśni, będzie mi zwlec się rano z łóżka tym szybciej znajdę się w ogrodzie z łopatą czy grabiami :-)
Na początek trochę suchych faktów. Do odnowy ogródka dobrze jest się DOBRZE przygotować :-) popytać kogo się da o znajomości w sektorze wywozu śmieci, koparko spycharki, złotej rączki czy kopania na godziny ;-) No chyba że macie dużą rodzinę i każdy pomoże jak może, wtedy będzie i łatwiej i radośniej. Trzeba szukać oszczędności i robić samemu co tylko się uda. Rewitalizacja to niestety droga impreza, ale po skorzystaniu z koleżeńskich usług przyjaciółki projektantki ogrodów, rozłożeniu prac na etapy i zaangażowaniu  życzliwych sąsiadów koszty stały się akceptowalne :-) 

Poniżej małe foto story :-) mam nadzieję, że zainspiruję Was do upiększania przestrzeni  wokół siebie!!! Jeżeli ktoś nie jest szczęśliwym posiadaczem kawałka ziemi, zawsze są doniczki!!! Uprzątnijcie kuchenny parapet i zacznijcie tam hodować własny ogródeczek ziołowy :-) Każdy inny parapet i nie tylko, można zamienić w domowy ogród i pieścić zmysły ferią kolorów i zapachów. Do dzieła! tzn do łopaty!!! :-)



niestety nie mam zdjęcia "przed" nie wiem dlaczego go nie zrobiłam?! poszukiwania trwają, gdzieś muszę takie zdjęcie mieć!!! :-)

tutaj już po pierwszych poczynaniach z piłą mechaniczną :-)moje dzieło oczywiście! wbrew pozorom jest to bardzo łatwe i jakże przyjemne!

dowód dla wszystkich niedowiarków ;-) szkoda ze nie ma aplikacji na smartfona która mierzy spalone kalorie podczas prac ogrodowych :-)
to przed domem, niby malutki skrawek ale pracy najwięcej bo koparka się nie zmieściła

własnoręcznie wyrywane płytki, powinnam sobie wpisać do CV układanie chodnika? ;-)
tak to wszystko ja :-) do pocięcia tego na mniejsze kominkowe i ogniskowe kawałki zatrudniłam jednak sąsiada :-)
mój martwy  niestety winogron, chyba jeszcze dużo czasu minie zanim zamieszczę zdjęcie "po"

takie wstępne "po", jeszcze bez winogron ale już z zalążkiem ogródka ziołowego :-)


koszt wywozu śmieci - 400zł, radość - bezcenna!!! :-)

ciekawe jakie zakopane skarby odkryjecie na swoich podwórkach



bardzo polubiłam mojego Pana Operatora Koparki ;-)mimo iż stratował mój sentymentalny krzak pigwy!


teraz już tylko grabić i siać :-) no i może oporne na koparkę chwasty wyrywać ;-) to drewniane "pudło" w tle to mój osobisty kompostownik!!! dzięki niemu i segregacji śmieci płacę mniej za ich wywóz :-)
zalążek warzywniaka i rabaty kwiatowej z uratowanymi piwoniami i irysami, mam nadzieję że będą tak miłe i się przyjmą :-)
pierwsze drzewka wsadzone :-) niby małe dołki trzeba wykopać ale na drugi dzień można poczuć że nie były takie małe ;-)

borówki, jagoda i wiśnia

warzywniak powolutku się zieleni :-)

Poniższy wpis bardzo nie ucieszy mojej kochanej przyjaciółki, która jest jednocześnie projektantem mojego ogrodu :-)

chwasty to też roślinki
Zakończyłam moją nierówną walkę z chwastami. Po zastanowieniu się nad słowem "walka", które oznacza czynność stałą, która trwa i nie wiadomo kiedy, o ile w ogóle się zakończy!!!Polubiłam je, a nawet pokochałam. Po prostu zaczęłam je traktować jak najpiękniejsze roślinki, bo czymże one są jak nie zielonymi roślinami? Do tego są bardzo mało wymagające! Nie trzeba o nie w ogóle dbać. Co najważniejsze nie trzeba ich plewić ;-) wyrosną zawsze i wszędzie, choćby nie wiem jaki kataklizm nastał!!! Wystarczy zmienić nastawienie i cieszyć się ich obecnością. Można w przypływie złości potraktować je kosiarką, co na szczęście dla naszego sumienia, ich nie unicestwi i powrócą jak feniks z popiołów i znów będziemy mogli cieszyć oko ich widokiem :-)

magnolie mojej siostry w centralnym punkcie ogrodu :-)
 
Sianie trawy wydawało mi się takie szybkie, proste i przyjemne. Nic bardziej mylnego!!! trzeba grabić, ładować i wyrzucać wiadra pełne kamieni i śmieci, średnio jedno wiadro na cztery metry kwadratowe!

 pierwszy kwiat w ogrodzie :-) i to z przesadzanych irysów! mam nadzieję że do dobra zapowiedź i piwonie także zakwitną

najmniej przyjemna rzecz w ogrodzie to pielenie, chociaż rezultat jest jakąś nagrodą ;-)


Nie było mnie raptem cztery dni, a tu taka miła niespodzianka!!! mój ogródek chyba mnie jednak troszkę lubi.... :-)
przed wyjazdem oregano ledwo co wystawało z ziemi!

ziarna rzeżuchy znalezione w szufladzie, mają "n" lat, wykiełkowały :-)

kupione sadzonki ogóreczków kwitną a ziarenka rosną :-)

kalarepka, jeszcze takiej nie jadłam

już się nie mogę doczekać tych pomidorów!!! nawet nie pamiętam ile odmian wsadziłam ;-)

cudowne kwiaty cukini :-)

i już się nawet zieleni, niedługo będę mogła kosić! z tego raczej się nie cieszę ;-)
czeka mnie egzamin z dyplomacji, muszę poprosić sąsiadów o usunięcie tego czegoś niebieskiego :-)
cegły na grill już są, ruszt też, potrzebna tylko zaprawa i będzie grill murowany :-) a tymczasem jak się nie umie murować to chociaż kucharzenie nieźle wychodzi ;-)
pierwsze koszenie :-) rezultat - piękny trawnik i równie piękna opalenizna! ;-)
śliczne malutkie ogóreczki :-)

pomidorki koktajlowe czerwienią się pierwsze

fasolka już gotowa do jedzenia

na bób nikt nie może się doczekać

cukinie najlepsze te malutkie

aż miło popatrzeć :-)

 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz