Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

piątek, 17 maja 2013

pokochałam chwasty

chwasty to też roślinki
Zakończyłam moją nierówną walkę z chwastami. Po zastanowieniu się nad słowem "walka", które oznacza czynność stałą, która trwa i nie wiadomo kiedy, o ile w ogóle się zakończy!!!Polubiłam je, a nawet pokochałam. Po prostu zaczęłam je traktować jak najpiękniejsze roślinki, bo czymże one są jak nie zielonymi roślinami? Do tego są bardzo mało wymagające! Nie trzeba o nie w ogóle dbać. Co najważniejsze nie trzeba ich plewić ;-) wyrosną zawsze i wszędzie, choćby nie wiem jaki kataklizm nastał!!! Wystarczy zmienić nastawienie i cieszyć się ich obecnością. Można w przypływie złości potraktować je kosiarką, co na szczęście dla naszego sumienia, ich nie unicestwi i powrócą jak feniks z popiołów i znów będziemy mogli cieszyć oko ich widokiem :-)

czwartek, 16 maja 2013

Berlin w realizacji :-)

Pierwszy krok już za mną, kupiłam bilety do Berlina :-) 127zł w dwie strony!!! a wszystko dzięki znajomym z Couchsurfingu i subskrypcji http://www.fly4free.pl/ są świetni! Codziennie dostaję oferty tanich lotów czy promocji biletów autobusowych, polecam bardzo :-) Doświadczony łowca przejazdów za 1zł poinstruował mnie jak najkorzystniej dostać się z Kielc do Berlina. Nie udało mi się niestety kupić biletów na PolskiBus za złotówkę, ale i tak jest nieźle. Za Kielce-Warszawa-Kielce zapłaciłam 57zł, a za Warszawa-Berlin-Warszawa 70zł :-) wybrałam nocne kursy, żeby spać w autokarze i mieć więcej czasu na zwiedzanie :-) Teraz tylko zostało znaleźć jakiegoś miłego couchserfera który mnie przenocuje i przygoda przygoda każdej chwili szkoda........ :-) cdn...

niedziela, 12 maja 2013

czekając na słoneczny dzień....

Sandomierz w jeden dzień

Moja mama mieszka daleko i widujemy się rzadko, zamiast wysyłać jej prezent z okazji Dnia Mamy, wykorzystałam jej ostatnią wizytę i zorganizowałam Dzień Mamy troszkę wcześniej :-) Oczywiście nie miała nic przeciwko. Nie trzeba się nawet specjalnie przygotowywać do takiej wycieczki. Sandomierz jest zaledwie 1,5 h drogi samochodem. Budzimy się , patrzymy za okno, pogoda dopisuje, wsiadamy w samochód, niecałe półtorej godziny później jesteśmy w Królewskim Mieście :-) Każdy ładny dzień jest dobry żeby tam jechać, a jest to miejsce z serii "trzeba zobaczyć koniecznie". Znaki prowadzą do centrum starego miasta, parkujemy, w pobliskim biurze informacji turystycznej zaopatrujemy się w mapkę i zabawa się zaczyna :-) Spacer po starym mieście i dwóch wąwozach to ok 3 godz. Bez wejść do jakichkolwiek muzeów. Wybrałyśmy wejście do podziemi rynku, 10zł od osoby, 40 minut zwiedzania z przewodnikiem, który opowiada historię miasta. Moja mama ucieszyła się bardzo z wizyty na planie "Ojca Mateusza", teraz podczas oglądania serialu nie raz wykrzyknie "o byłam tam!" Radość - bezcenna :-)


rynek

rynek

widok z deptaku spacerowego Podwale Dolne


wąwóz Królowej Jadwigi

środa, 8 maja 2013

LouLou - niestety bardzo nie polecam


LouLou
Francuska restauracja LouLou to dość nowe miejsce na ulicy Sienkiewicza w Kielcach, jak dodam iż "tam gdzie była Pizza Hut" każdy kielczanin będzie wiedział o co chodzi ;-) Bardzo stylowy wystrój oparty na antykach, przemiła obsługa i ogródek w samym centrum głównej ulicy to według mnie jedyne plusy tej restauracji. Serwowane specjały które powinny przenieść nas w wysmakowane rejony Francji, okazały się jałowe i bez wyrazu jak pustoszejący deptak przy którym się znajduje. Wysokie ceny nie mają odzwierciedlenia w przeciętnej jakości produktów i braku finezji kucharza. Poniżej zdjęcia potraw, które miałam okazję próbować i szczerze ich nie polecam. Jestem rozczarowana na tyle iż nie wybiorę się tam drugi raz żeby sprawdzić inne pozycje w menu.
zupa z młodych cebulek, cóż... bardzo jej daleko to prostej w wykonaniu francuskiej zupy cebulowej

krem z zielonych warzyw, nie pamiętam z jakich, a w smaku nic nie dominowało

Quich z łososiem, zdecydowanie nie wart swojej ceny, mdły i suchy, nawet fakt iż był za darmo go nie uratował! :-) warto wiedzieć iż w tej restauracji omyłki kelnera idą na koszt firmy :-)

filet z indyka z pieczarkami w śmietanie, o połowę tańszy można pewnie zjeść w niejednej jadłodajni ;-)

wtorek, 7 maja 2013

Kajaki - rewelacyjny sposób na szybkie doładowanie baterii :-)


Wyświechtane powiedzenie "cudze chwalicie a swego nie znacie" było powtarzane przeze mnie jak mantra podczas spływu kajakowego. Do dzisiaj myślałam że na kajaki to trzeba gdzieś daleko, nad jakieś jezioro czy wielką rzekę! Okazuje się że jeden z najfajniejszych spływów jest zaledwie 10minut drogi od mojego domu!!! Trasa Tokarnia-Stare Kotlice, 23km, przerwa w Sobkowie na co tam kto tam chce :-) czas ok 5 godzin, koszt w zależności od liczby osób, wrażenia bezcenne! relaks bezcenny! Polecam zajrzeć na stronę po więcej informacji i rezerwacje kajaków http://www.kajakiem.pl/rzeka_nida.html
Brak słońca zrekompensowany został nam po stokroć cudownymi widokami i obcowaniem z dobrodziejstwami natury. Szum wody, ćwierkanie ptaków, zieleń dookoła...... Miejscami jest na tyle szeroko, że można płynąć obok i plotkować do woli :-) a jak ktoś chce pobyć z własnymi myślami, może poddać się nurtowi rzeki i tylko czasami zamoczyć wiosło żeby nie zostać w zaroślach albo na jakimś korzeniu.
Postój w Zamku Rycerskim w Sobkowie zaowocował bliskim spotkaniem z myszołowem, pawiem i puchaczem ! Zabytkowy kompleks jest w większości odrestaurowany. Można posilić się w stylowej restauracji, porcje niestety nie są rycerskie, a i giermkowie pewnie nie byliby z nich zadowoleni ;-) Zamiast leniwej przerwy można spędzić ten czas na końskim grzbiecie :-) wszystkie informacje na stronie http://www.zameksobkow.pl/
Dziękuję Daga za zdjęcia :-)








czwartek, 2 maja 2013

mała inspiracja na ostatnie dni długiego weekendu ;-)


odnowa ogrodu
Nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło iż ciężka praca może dać tyle satysfakcji, a im bardziej zmęczona i umorusana będę tym duma i radość większa. Im trudniej, z powodu zakwasów i bólu mięśni, będzie mi zwlec się rano z łóżka tym szybciej znajdę się w ogrodzie z łopatą czy grabiami :-)
Na początek trochę suchych faktów. Do odnowy ogródka dobrze jest się DOBRZE przygotować :-) popytać kogo się da o znajomości w sektorze wywozu śmieci, koparko spycharki, złotej rączki czy kopania na godziny ;-) No chyba że macie dużą rodzinę i każdy pomoże jak może, wtedy będzie i łatwiej i radośniej. Trzeba szukać oszczędności i robić samemu co tylko się uda. Rewitalizacja to niestety droga impreza, ale po skorzystaniu z koleżeńskich usług przyjaciółki projektantki ogrodów, rozłożeniu prac na etapy i zaangażowaniu  życzliwych sąsiadów koszty stały się akceptowalne :-) 

Poniżej małe foto story :-) mam nadzieję, że zainspiruję Was do upiększania przestrzeni  wokół siebie!!! Jeżeli ktoś nie jest szczęśliwym posiadaczem kawałka ziemi, zawsze są doniczki!!! Uprzątnijcie kuchenny parapet i zacznijcie tam hodować własny ogródeczek ziołowy :-) Każdy inny parapet i nie tylko, można zamienić w domowy ogród i pieścić zmysły ferią kolorów i zapachów. Do dzieła! tzn do łopaty!!! :-)



niestety nie mam zdjęcia "przed" nie wiem dlaczego go nie zrobiłam?! poszukiwania trwają, gdzieś muszę takie zdjęcie mieć!!! :-)

tutaj już po pierwszych poczynaniach z piłą mechaniczną :-)moje dzieło oczywiście! wbrew pozorom jest to bardzo łatwe i jakże przyjemne!

dowód dla wszystkich niedowiarków ;-) szkoda ze nie ma aplikacji na smartfona która mierzy spalone kalorie podczas prac ogrodowych :-)
to przed domem, niby malutki skrawek ale pracy najwięcej bo koparka się nie zmieściła

własnoręcznie wyrywane płytki, powinnam sobie wpisać do CV układanie chodnika? ;-)
tak to wszystko ja :-) do pocięcia tego na mniejsze kominkowe i ogniskowe kawałki zatrudniłam jednak sąsiada :-)
mój martwy  niestety winogron, chyba jeszcze dużo czasu minie zanim zamieszczę zdjęcie "po"

takie wstępne "po", jeszcze bez winogron ale już z zalążkiem ogródka ziołowego :-)


koszt wywozu śmieci - 400zł, radość - bezcenna!!! :-)

ciekawe jakie zakopane skarby odkryjecie na swoich podwórkach



bardzo polubiłam mojego Pana Operatora Koparki ;-)mimo iż stratował mój sentymentalny krzak pigwy!


teraz już tylko grabić i siać :-) no i może oporne na koparkę chwasty wyrywać ;-) to drewniane "pudło" w tle to mój osobisty kompostownik!!! dzięki niemu i segregacji śmieci płacę mniej za ich wywóz :-)
zalążek warzywniaka i rabaty kwiatowej z uratowanymi piwoniami i irysami, mam nadzieję że będą tak miłe i się przyjmą :-)
ciąg dalszy nastąpi...
oby w niedalekiej przyszłości ;-)