Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

sobota, 9 listopada 2013

Góra Whistler zima

To już ostatnia góra która zwiedzilam tej zimy. Ładnie brzmi, chociaż to tylko druga moja 'wspinaczka' ;-) niestety śniegu jest już za dużo na dalsze wyprawy! Latem, jak już wdrapiemy sie na gore, można zjechać kolejka. Zima kolejka jest nieczynna i pozostaje zjazd na nogach :-) 


Góra Whistler, widok z Jasper


Miła niespodzianka po drodze :-)


Widok ze ścieżki trekkingowej na Jasper


Śnieg, wszędzie śnieg, im wyżej tym wiecej śniegu! 


No i jeszcze mgła! Jak już wdrapalismy sie na 2000 m to nie było widać ścieżki na szczyt, a zostało tylko 500m!!!


Mglisty widok na Jasper


Taka panoramę powinnismy podziwiać gdyby nie wszechogarniająca biel!!!


Nie pozostało nic innego jak przy blasku słońca zeslizgac sie w dół ;-)


I jeszcze troszkę śniegu na koniec :-)









środa, 30 października 2013

Moja pierwsza i ostatnia wspinaczka tej jesieni ;-)

Zdanie zasłyszane w naszym salonie "Jakub i Zdeniek byli ostatnimi osobami które poszły wspinać sie na gore Pyramid" zdanie podyktowane przez moje drugie ja "nie chciałabyś byc wymieniana w tym miejscu jako ostatnia?!":-) Takie zdania to płachta na byka dla każdego Polaka! Jak to ja nie zrobię?! ;-) No i przygoda sie zaczęła ...


To jest moja góra o 8:30 rano, kiedy wyruszyłam z moim brazylijskim towarzyszem:-) Chcialam iść sama, co mi wszyscy odradzali! ale cieszylam sie jednak ze mam kompana!

 
Widoki po drodze, na szczescie pogoda dopisała, mieliśmy piękne słońce i bezchmurne niebo przez cały dzień.


W połowie drogi (po 6 km) było już tyle śniegu :-)


Potem już tylko śniegu przybywało :-)


To nasza góra..... Niestety wdrapalismy sie tylko na ten wierzchołek po prawej ;-) śnieg nas spowalnial i było za późno żeby sie wspiąć na sama gore! Cóż wrócę tu wiosna :-)


Myśleliśmy ze to kamień, a to namiot! Nie byliśmy, jak nas nazwali współlokatorzy, najbardziej extremalni! Ktoś tu nocowal ! ;-)


Droga na gore... Nie było żadnego szlaku! Żadnych łańcuchów! Drogowskazow! Nic tylko kamienie i radz sobie jak kto moze :-)




Nareszcie na miejscu, zadowoleni i zawiedzeni ze nie pójdziemy dalej...



Widoki niesamowite, taka mała rekompensata ;-)


Trzeba było niestety zejść w dół, zejść to dużo za dużo powiedziane! Zeslizgiwac sie kamień po kamieniu mając nadzieje ze ten kolejny tez jest przytwierdzony do podłoża !!! ;-)



A kamienie są przecudnej urody :-)


Slizkiem w dół , byle szybciej :-)


A to dostaliśmy na wszelki wypadek :-)

Cała wyprawa zajęła 10 godz, wróciliśmy totalnie przemoczeni, przemarznięci i padnieci ale satysfakcja i radość bezcenna !!! :-)










czwartek, 17 października 2013

Stek

Dzisiaj usmażyłam swojego pierwszego steka :-) jak zobaczyłam wydruk zamówienia " stek i jajka" to oblaly mnie zimne poty! Wiedziałam ze mamy to w menu, ale nie sądziłam ze ktoś to zamówi! Właściwie o tym zapomniałam, albo raczej chciałam nie pamietać. Tylko raz podczas mojego wdrażania do gotowania śniadań było takie zamowienie i to jeszcze podczas wielkiego ruchu! Nie miałam wtedy czasu na naukę smażenia stekow i prawdę mówiąc nie przykladalam do tego uwagi! Wtedy jeszcze myślałam, ze nie będę zostawać sama na śniadania, wiec po co zawracać sobie tym teraz głowę, kiedy jest tyle rzeczy do zapamiętania ;-) Ale wracając do dnia dzisiejszego, mniej wiecej było tak: panika!!! Gdzie jest stek?! Po przeszukaniu prawdopodobnych miejsc (szuflad pod grillem) znalazłam :-) tu miejsce na czynności które zapamiętałam - wytrzyj stek papierowym ręcznikiem:-) koniec czynności zapamietanych - panika!!! Jak wyglada średnio wysmazony?! Ile sie go grilluje?! Ile ma odpoczywać ?! Dzwonić do szefa ?! Nie ta opcja odpada! Przeciez to tylko śniadanie! Bułka z masłem ! Grunt to poradzić sobie nawet jak nie wiadomo jak ;-) na moje szczescie z pomocą przybył jeden z kelnerów, który steki zna i lubi i wytłumaczył mi jak powinien wyglądać sredniowysmazony stek :-) nagroda za stres i przerażenie był komplement od klienta dla którego stek był idealny! :-) 

wtorek, 15 października 2013

Thanksgiving - Święto Dziękczynienia

To było moje pierwsze Święto Dziękczynienia. Zorganizowaliśmy sobie kolacje u nas w salonie. Zasada była jedna, chcesz przyjść, musisz przynieść jedzenie! Postanowiłam zrobić pierogi z pieczarkami. Po pierwsze, nie wiem dlaczego, ale Kanadyjczycy je znają i uwielbiają! Po drugie są tanie w przygotowaniu, tylko mąka, woda, pieczarki i cebula ;-) a jak już pisałam Jasper jest drogie! Na szczescie wyszły pyszne i wszyscy sie zajadali :-) ale nie o tym chciałam pisać. Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to ze wszyscy gotowali!!! Wprawdzie niektozy z półproduktów, ale nasza kuchnia była pełna ludzi, każdy palnik i piekarnik zajęty, a dom nigdy nie pachniał tak cudnie :-) Byłam wzruszona bo Oni wszyscy wyjeżdżają za 3 tygodnie, prawdopodobnie nigdy sie już nie spotkamy, a mimo to wszystkim sie chciało ! :-D Zasiedlismy do stołu i po modlitwie dobralismy sie do pieczonego indyka i innych pyszności. Pózniej każdy sie przyznał co ugotował i za co jest wdzięczny. Było wzruszająco, nawet tak jakby..... rodzinnie ;-) nie raczej nie rodzinnie bo każdy był szczery ;-)


Jeszcze pusty stół, użyliśmy wszystkich talerzy a sztućce musieliśmy pożyczyć :-)


Ponieważ jedzenie, za wyjątkiem indyka, nie zmieściło sie na stole, mieliśmy szwecki stół ;-)


Talerz pyszności :-)





Na koniec talerz słodkości :-)





wtorek, 8 października 2013

Kolory jesieni i nieposkromiona głupota

To miała byc relacja z mojej 24 km wycieczki szlakiem " saturday evening loop". Miało byc łatwo i przyjemnie, taki relaks po 6 dniach pracy. Miało byc i byłoby gdybym mierzyla siły na zamiary! Założyłam iż pokonam ta trasę w 4 godziny a zajęło mi to 6! Startując o 15 ostatnia godzinę szlam w totalnej ciemności. Miałam oczywiście latarke w telefonie, ale on jak zwykle dogorywal. Chciałam sobie skrócić ostatnie kilometry i zejść do szlaku biegnacego wzdłuż torów. Nie wiem czy to panika wynikająca z ciemności i kończącej sie baterii w telefonie, czy złe oznakowaniej drogi, ale żadnego szlaku wzdłuż torów nie znalazłam! Musiałam iść więc torami ;-) lepsze to niż wędrówka ciemnym lasem pełnym dzikich zwierząt !!! Które, nota bene spotkałam w miasteczku jak już szczęśliwie do niego dotarłam :-) całe stado losi beztrosko paslo sie na trawnikach obok mieszkalnych bloków. Zrobiłam zdjęcie tylko jednemu bo jak już pisałam bateria domagała sie prądu ;-)


Tyle widziałam :-)

Początek mojej wycieczki, tak wyglądają info na szlakach w Jasper, poniżej znaki w lesie.




Znak do leśnej toalety...


Toaleta :-)


Widok z kibelka :-)

I powrót do tematu-kolory jesieni :-)








Następna wycieczka za dwa dni, tym razem nie wybieram sie sama jest więc szansa ze obejdzie sie bez " rewelacji" ;-)
















sobota, 5 października 2013

Dzikie zwierzęta, śnieg i kłódka

W końcu doczekałam sie widoku dzikich zwierząt, z wyjątkiem przeslodkich wiewiórek, spotkałam stado jeleni :-) 





Zima zbliża sie wielkimi krokami, póki co mogę podziwiać białe szczyty górskie. Niech tak zostanie do czasu aż kupię sobie zimowa kurtkę !!! ;-)




Niestety musiałam kupić kłódke do mojej kuchennej szafki z jedzeniem! Ktoś pozbawił mnie połowy puszki kawy i słoika masła orzechowego. Dodam tylko iż tutejsze pojemności są minimum dwa razy większe niż w Polsce ;-)