Zdanie zasłyszane w naszym salonie "Jakub i Zdeniek byli ostatnimi osobami które poszły wspinać sie na gore Pyramid" zdanie podyktowane przez moje drugie ja "nie chciałabyś byc wymieniana w tym miejscu jako ostatnia?!":-) Takie zdania to płachta na byka dla każdego Polaka! Jak to ja nie zrobię?! ;-) No i przygoda sie zaczęła ...
To jest moja góra o 8:30 rano, kiedy wyruszyłam z moim brazylijskim towarzyszem:-) Chcialam iść sama, co mi wszyscy odradzali! ale cieszylam sie jednak ze mam kompana!
Widoki po drodze, na szczescie pogoda dopisała, mieliśmy piękne słońce i bezchmurne niebo przez cały dzień.
W połowie drogi (po 6 km) było już tyle śniegu :-)
Potem już tylko śniegu przybywało :-)
To nasza góra..... Niestety wdrapalismy sie tylko na ten wierzchołek po prawej ;-) śnieg nas spowalnial i było za późno żeby sie wspiąć na sama gore! Cóż wrócę tu wiosna :-)
Myśleliśmy ze to kamień, a to namiot! Nie byliśmy, jak nas nazwali współlokatorzy, najbardziej extremalni! Ktoś tu nocowal ! ;-)
Droga na gore... Nie było żadnego szlaku! Żadnych łańcuchów! Drogowskazow! Nic tylko kamienie i radz sobie jak kto moze :-)
Nareszcie na miejscu, zadowoleni i zawiedzeni ze nie pójdziemy dalej...
Widoki niesamowite, taka mała rekompensata ;-)
Trzeba było niestety zejść w dół, zejść to dużo za dużo powiedziane! Zeslizgiwac sie kamień po kamieniu mając nadzieje ze ten kolejny tez jest przytwierdzony do podłoża !!! ;-)
A kamienie są przecudnej urody :-)
Slizkiem w dół , byle szybciej :-)
A to dostaliśmy na wszelki wypadek :-)
Cała wyprawa zajęła 10 godz, wróciliśmy totalnie przemoczeni, przemarznięci i padnieci ale satysfakcja i radość bezcenna !!! :-)