Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

mała rzecz a cieszy

szybkie doładowanie baterii życiowej

                                           Kurozwęki

Mam bardzo mieszane uczucia co do tego miejsca. Zachwalać czy raczej nie polecać. Niby każdy znajdzie tam coś interesującego. Kompleks kusi wieloma atrakcjami. Przy wejściu kupujemy bilet, najlepiej w pakiecie na wszystkie atrakcje, bo taniej, bo jak już jesteśmy i zostajemy cały dzień to należałoby już wszystko zobaczyć. Płacimy więc 19zł zamiast 23zł / os dorosła, dziecko 15zł zamiast 19zł. http://www.kurozweki.com/Pani kasjerka wpisuje nam godziny zwiedzania i zabawa się zaczyna!
Jako pierwsze zwiedzamy lochy. Brzmi bardzo interesująco. Niestety to jakaś parodia znanych i kochanych z "wesołych miasteczek" korytarzy strachu. Dorośli są zdegustowani a dzieci znudzone. Całości nie ratuje nawet młoda przewodniczka, odtwarzająca mroczne sekrety z dyktafonu! Miejscami jest tak ciemno że trzeba chodzić po omacku, a sztuczne kukły degustują zamiast przerażać.
XIV wieczny Pałac okazuje się bardziej hotelem niż muzeum, które nota bene zajmuje raptem dwie sale. Zwiedzanie więc jest swego rodzaju promocją obiektu. Chodzimy i myślimy jak ładnie byłoby urządzić tu wesele, urodziny czy co tam ktoś chce ;-)
Tutejsze Safari polega na przejażdżce wozem podpiętym do traktora. 10minut do bizonów, 15 minut postoju, krótka opowiastka, 10 min z powrotem. Trzeba chyba zmienić definicję Safari, albo dodać gwiazdkę z odnośnikiem do kurozwęckiej wersji ;-)
Mini Zoo oglądamy za darmo. Ciekawe kiedy ktoś założy Maxi Zoo? Możemy się jeszcze przejechać na koniu, zgubić w labiryncie, czy pozjeżdżać na linie. Jak pogoda dopisze to po całym dniu wrażeń można poleżeć na trawie i popatrzeć na nowo przybyłych gości pełnych entuzjazmu i nadziei na ekscytujące doznania....
Wielkim plusem Kurozwęk jest odległość od Kielc, niecała godzina jazdy samochodem i atrakcyjna cena.
Zapomniałabym o najważniejszym punkcie programu! Jedzeniu. Mamy do wyboru restaurację i pizzerię. Tą drugą sobie darowałyśmy, chciałyśmy spróbować miejscowych specjałów. Z mięsa bizona zostało tylko carpaccio, ale nie chciałyśmy ryzykować....Okazało się że obróbka termiczna nie zawsze zdaje egzamin, zwłaszcza jak używa się starego oleju! Smażonej ryby nie polecam. Za to robione na miejscy uszka były smakowite i potem żałowałyśmy nie zamówienia po porcji pierogów zamiast tych wyszukanych dań!!!
Mimo wszystko wróciłyśmy szczęśliwe, kto by nie był po dniu nic nie robienia :-)


lochy pełne tajemnic?

zachęcający widok przy kasie biletowej :-)

zwiedzanie pałacu

mini ZOO

mini Zoo z opcją zarobkową

Safari

kaczka nadziewana - nie polecam

schab pieczony w "sztucznym" sosie

pyszne domowe uszka

labirynt

można mieć zdjęcie na sztucznym bizonie, tylko po co?


Sandomierz w jeden dzień

Moja mama mieszka daleko i widujemy się rzadko, zamiast wysyłać jej prezent z okazji Dnia Mamy, wykorzystałam jej ostatnią wizytę i zorganizowałam Dzień Mamy troszkę wcześniej :-) Oczywiście nie miała nic przeciwko. Nie trzeba się nawet specjalnie przygotowywać do takiej wycieczki. Sandomierz jest zaledwie 1,5 h drogi samochodem. Budzimy się , patrzymy za okno, pogoda dopisuje, wsiadamy w samochód, niecałe półtorej godziny później jesteśmy w Królewskim Mieście :-) Każdy ładny dzień jest dobry żeby tam jechać, a jest to miejsce z serii "trzeba zobaczyć koniecznie". Znaki prowadzą do centrum starego miasta, parkujemy, w pobliskim biurze informacji turystycznej zaopatrujemy się w mapkę i zabawa się zaczyna :-) Spacer po starym mieście i dwóch wąwozach to ok 3 godz. Bez wejść do jakichkolwiek muzeów. Wybrałyśmy wejście do podziemi rynku, 10zł od osoby, 40 minut zwiedzania z przewodnikiem, który opowiada historię miasta. Moja mama ucieszyła się bardzo z wizyty na planie "Ojca Mateusza", teraz podczas oglądania serialu nie raz wykrzyknie "o byłam tam!" Radość - bezcenna :-)


rynek

rynek

widok z deptaku spacerowego Podwale Dolne


wąwóz Królowej Jadwigi


Kajaki
Wyświechtane powiedzenie "cudze chwalicie a swego nie znacie" było powtarzane przeze mnie jak mantra podczas spływu kajakowego. Do dzisiaj myślałam że na kajaki to trzeba gdzieś daleko, nad jakieś jezioro czy wielką rzekę! Okazuje się że jeden z najfajniejszych spływów jest zaledwie 10minut drogi od mojego domu!!! Trasa Tokarnia-Stare Kotlice, 23km, przerwa w Sobkowie na co tam kto tam chce :-) czas ok 5 godzin, koszt w zależności od liczby osób, wrażenia bezcenne! relaks bezcenny! Polecam zajrzeć na stronę po więcej informacji i rezerwacje kajaków http://www.kajakiem.pl/rzeka_nida.html
Brak słońca zrekompensowany został nam po stokroć cudownymi widokami i obcowaniem z dobrodziejstwami natury. Szum wody, ćwierkanie ptaków, zieleń dookoła...... Miejscami jest na tyle szeroko, że można płynąć obok i plotkować do woli :-) a jak ktoś chce pobyć z własnymi myślami, może poddać się nurtowi rzeki i tylko czasami zamoczyć wiosło żeby nie zostać w zaroślach albo na jakimś korzeniu.
Postój w Zamku Rycerskim w Sobkowie zaowocował bliskim spotkaniem z myszołowem, pawiem i puchaczem ! Zabytkowy kompleks jest w większości odrestaurowany. Można posilić się w stylowej restauracji, porcje niestety nie są rycerskie, a i giermkowie pewnie nie byliby z nich zadowoleni ;-) Zamiast leniwej przerwy można spędzić ten czas na końskim grzbiecie :-) wszystkie informacje na stronie http://www.zameksobkow.pl/
Dziękuję Daga za zdjęcia :-)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz