szybkie doładowanie baterii życiowej
Kurozwęki
Mam bardzo mieszane uczucia co do tego miejsca. Zachwalać czy raczej
nie polecać. Niby każdy znajdzie tam coś interesującego. Kompleks kusi
wieloma atrakcjami. Przy wejściu kupujemy bilet, najlepiej w pakiecie na
wszystkie atrakcje, bo taniej, bo jak już jesteśmy i zostajemy cały
dzień to należałoby już wszystko zobaczyć. Płacimy więc 19zł zamiast
23zł / os dorosła, dziecko 15zł zamiast 19zł.
http://www.kurozweki.com/Pani kasjerka wpisuje nam
godziny zwiedzania i zabawa się zaczyna!
Jako pierwsze zwiedzamy
lochy. Brzmi bardzo interesująco. Niestety to jakaś parodia znanych i
kochanych z "wesołych miasteczek" korytarzy strachu. Dorośli są
zdegustowani a dzieci znudzone. Całości nie ratuje nawet młoda
przewodniczka, odtwarzająca mroczne sekrety z dyktafonu! Miejscami jest
tak ciemno że trzeba chodzić po omacku, a sztuczne kukły degustują
zamiast przerażać.
XIV wieczny Pałac okazuje się bardziej hotelem
niż muzeum, które nota bene zajmuje raptem dwie sale. Zwiedzanie więc
jest swego rodzaju promocją obiektu. Chodzimy i myślimy jak ładnie
byłoby urządzić tu wesele, urodziny czy co tam ktoś chce ;-)
Tutejsze
Safari polega na przejażdżce wozem podpiętym do traktora. 10minut do
bizonów, 15 minut postoju, krótka opowiastka, 10 min z powrotem. Trzeba
chyba zmienić definicję Safari, albo dodać gwiazdkę z odnośnikiem do
kurozwęckiej wersji ;-)
Mini Zoo oglądamy za darmo. Ciekawe kiedy
ktoś założy Maxi Zoo? Możemy się jeszcze przejechać na koniu, zgubić w
labiryncie, czy pozjeżdżać na linie. Jak pogoda dopisze to po całym dniu
wrażeń można poleżeć na trawie i popatrzeć na nowo przybyłych gości
pełnych entuzjazmu i nadziei na ekscytujące doznania....
Wielkim plusem Kurozwęk jest odległość od Kielc, niecała godzina jazdy samochodem i atrakcyjna cena.
Zapomniałabym
o najważniejszym punkcie programu! Jedzeniu. Mamy do wyboru restaurację
i pizzerię. Tą drugą sobie darowałyśmy, chciałyśmy spróbować
miejscowych specjałów. Z mięsa bizona zostało tylko carpaccio, ale nie
chciałyśmy ryzykować....Okazało się że obróbka termiczna nie zawsze
zdaje egzamin, zwłaszcza jak używa się starego oleju! Smażonej ryby nie
polecam. Za to robione na miejscy uszka były smakowite i potem
żałowałyśmy nie zamówienia po porcji pierogów zamiast tych wyszukanych
dań!!!
Mimo wszystko wróciłyśmy szczęśliwe, kto by nie był po dniu nic nie robienia :-)
 |
| lochy pełne tajemnic? |
 |
| zachęcający widok przy kasie biletowej :-) |
 |
| zwiedzanie pałacu |
 |
| mini ZOO |
 |
| mini Zoo z opcją zarobkową |
 |
| Safari |
 |
| kaczka nadziewana - nie polecam |
 |
| schab pieczony w "sztucznym" sosie |
 |
| pyszne domowe uszka |
 |
| labirynt |
 |
| można mieć zdjęcie na sztucznym bizonie, tylko po co? |
Sandomierz w jeden dzień
Moja mama mieszka daleko i widujemy się rzadko, zamiast wysyłać jej prezent z okazji Dnia Mamy, wykorzystałam jej ostatnią wizytę i zorganizowałam Dzień Mamy
troszkę wcześniej :-) Oczywiście nie miała nic przeciwko. Nie trzeba
się nawet specjalnie przygotowywać do takiej wycieczki. Sandomierz jest
zaledwie 1,5 h drogi samochodem. Budzimy się , patrzymy za okno, pogoda
dopisuje, wsiadamy w samochód, niecałe półtorej godziny później jesteśmy
w Królewskim Mieście :-) Każdy ładny dzień jest dobry żeby tam jechać, a
jest to miejsce z serii "trzeba zobaczyć koniecznie". Znaki prowadzą do
centrum starego miasta, parkujemy, w pobliskim biurze informacji
turystycznej zaopatrujemy się w mapkę i zabawa się zaczyna :-) Spacer po
starym mieście i dwóch wąwozach to ok 3 godz. Bez wejść do
jakichkolwiek muzeów. Wybrałyśmy wejście do podziemi rynku, 10zł od
osoby, 40 minut zwiedzania z przewodnikiem, który opowiada historię
miasta. Moja mama ucieszyła się bardzo z wizyty na planie "Ojca
Mateusza", teraz podczas oglądania serialu nie raz wykrzyknie "o byłam
tam!" Radość - bezcenna :-)
 |
| rynek |
 |
| rynek |
 |
| widok z deptaku spacerowego Podwale Dolne |
 |
| wąwóz Królowej Jadwigi |
Kajaki
Wyświechtane powiedzenie "cudze chwalicie a swego nie znacie" było powtarzane przeze mnie jak mantra podczas spływu kajakowego. Do dzisiaj myślałam że na kajaki to trzeba gdzieś daleko, nad jakieś jezioro czy wielką rzekę! Okazuje się że jeden z najfajniejszych spływów jest zaledwie 10minut drogi od mojego domu!!! Trasa Tokarnia-Stare Kotlice, 23km, przerwa w Sobkowie na co tam kto tam chce :-) czas ok 5 godzin, koszt w zależności od liczby osób, wrażenia bezcenne! relaks bezcenny! Polecam zajrzeć na stronę po więcej informacji i rezerwacje kajaków
http://www.kajakiem.pl/rzeka_nida.html
Brak słońca zrekompensowany został nam po stokroć cudownymi widokami i obcowaniem z dobrodziejstwami natury. Szum wody, ćwierkanie ptaków, zieleń dookoła...... Miejscami jest na tyle szeroko, że można płynąć obok i plotkować do woli :-) a jak ktoś chce pobyć z własnymi myślami, może poddać się nurtowi rzeki i tylko czasami zamoczyć wiosło żeby nie zostać w zaroślach albo na jakimś korzeniu.
Postój w Zamku Rycerskim w Sobkowie zaowocował bliskim spotkaniem z myszołowem, pawiem i puchaczem ! Zabytkowy kompleks jest w większości odrestaurowany. Można posilić się w stylowej restauracji, porcje niestety nie są rycerskie, a i giermkowie pewnie nie byliby z nich zadowoleni ;-) Zamiast leniwej przerwy można spędzić ten czas na końskim grzbiecie :-) wszystkie informacje na stronie
http://www.zameksobkow.pl/
Dziękuję Daga za zdjęcia :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz