To miała byc relacja z mojej 24 km wycieczki szlakiem " saturday evening loop". Miało byc łatwo i przyjemnie, taki relaks po 6 dniach pracy. Miało byc i byłoby gdybym mierzyla siły na zamiary! Założyłam iż pokonam ta trasę w 4 godziny a zajęło mi to 6! Startując o 15 ostatnia godzinę szlam w totalnej ciemności. Miałam oczywiście latarke w telefonie, ale on jak zwykle dogorywal. Chciałam sobie skrócić ostatnie kilometry i zejść do szlaku biegnacego wzdłuż torów. Nie wiem czy to panika wynikająca z ciemności i kończącej sie baterii w telefonie, czy złe oznakowaniej drogi, ale żadnego szlaku wzdłuż torów nie znalazłam! Musiałam iść więc torami ;-) lepsze to niż wędrówka ciemnym lasem pełnym dzikich zwierząt !!! Które, nota bene spotkałam w miasteczku jak już szczęśliwie do niego dotarłam :-) całe stado losi beztrosko paslo sie na trawnikach obok mieszkalnych bloków. Zrobiłam zdjęcie tylko jednemu bo jak już pisałam bateria domagała sie prądu ;-)
Tyle widziałam :-)
Początek mojej wycieczki, tak wyglądają info na szlakach w Jasper, poniżej znaki w lesie.
Znak do leśnej toalety...
Toaleta :-)
Widok z kibelka :-)
I powrót do tematu-kolory jesieni :-)
Następna wycieczka za dwa dni, tym razem nie wybieram sie sama jest więc szansa ze obejdzie sie bez " rewelacji" ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz