Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

czwartek, 17 października 2013

Stek

Dzisiaj usmażyłam swojego pierwszego steka :-) jak zobaczyłam wydruk zamówienia " stek i jajka" to oblaly mnie zimne poty! Wiedziałam ze mamy to w menu, ale nie sądziłam ze ktoś to zamówi! Właściwie o tym zapomniałam, albo raczej chciałam nie pamietać. Tylko raz podczas mojego wdrażania do gotowania śniadań było takie zamowienie i to jeszcze podczas wielkiego ruchu! Nie miałam wtedy czasu na naukę smażenia stekow i prawdę mówiąc nie przykladalam do tego uwagi! Wtedy jeszcze myślałam, ze nie będę zostawać sama na śniadania, wiec po co zawracać sobie tym teraz głowę, kiedy jest tyle rzeczy do zapamiętania ;-) Ale wracając do dnia dzisiejszego, mniej wiecej było tak: panika!!! Gdzie jest stek?! Po przeszukaniu prawdopodobnych miejsc (szuflad pod grillem) znalazłam :-) tu miejsce na czynności które zapamiętałam - wytrzyj stek papierowym ręcznikiem:-) koniec czynności zapamietanych - panika!!! Jak wyglada średnio wysmazony?! Ile sie go grilluje?! Ile ma odpoczywać ?! Dzwonić do szefa ?! Nie ta opcja odpada! Przeciez to tylko śniadanie! Bułka z masłem ! Grunt to poradzić sobie nawet jak nie wiadomo jak ;-) na moje szczescie z pomocą przybył jeden z kelnerów, który steki zna i lubi i wytłumaczył mi jak powinien wyglądać sredniowysmazony stek :-) nagroda za stres i przerażenie był komplement od klienta dla którego stek był idealny! :-) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz