Etap I
poniżej wklejam moją korespondencję mailową z księdzem
" Witam
chciałabym wystąpić z kościoła i wiem iż w tym celu muszę podpisać w obecności dwóch świadków akt apostazji, czy muszę w tym celu umówić się na spotkanie czy wystarczy jak przyjdziemy w godzinach kiedy czynna jest kancelaria?
z poważaniem
Karina Januchta"
odpowiedź:
"Witam, z naszej ewidencji wynika, że nie mieszka Pani aktualnie na terenie naszej parafii(nie chodzi o adres zameldowania tylko o zamieszkiwanie). Od kilkunastu lat Pani i rodzina nie utrzymywaliście kontaktu z nasza parafią. Z naszych informacji, które aktualizujemy każdego roku wiemy, ze przebywa Pani poza granica Polski i nie jest przez to naszą parafianką.
Akt apostazji przyjmie więc proboszcz parafii,
gdzie pani mieszka(także za granicą) i on nas poinformuje pisemnie o tym
fakcie, co odnotujemy w naszych księgach parafialnych, ponieważ została
pani ochrzczona i bierzmowana w naszym kościele.
Ks. Proboszcz "
moja odpowiedź:
" Dziękuję za odpowiedź, od sierpnia mieszkam już w Kielcach na ulicy
Mahometańskiej dlatego chcę dokonać aktu apostazji tutaj. Ponawiam tym
samym moje pytanie jak mogę to zrobić?
z poważaniem
Karina Januchta"
z poważaniem
Karina Januchta"
odpowiedź księdza :
"Pani Karina Januchta,
Ponieważ
dopiero dzisiaj potwierdza pani informację o ponownym zamieszkaniu na
terenie naszej parafii, przy ul. Mahometańskiej, powinno według prawa
kościelnego, kanonicznego upłynąć od dnia dzisiejszego przynajmniej 3
miesiące, aby można rozpocząć całą procedurę apostazji. Zapraszam więc
do kancelarii parafialnej najpierw osobiście, po 22. lutego 2013 roku.
Proszę jeszcze raz zapoznać się z dokumentem Episkopatu, który Pani
przesłałem i przygotować właściwe pisma w 3 egzemplarzach. O tym też
jest mowa w tym dokumencie, punkt nr. 6.
Oczekując pani wizyty żywię nadzieję, ze właściwie ją
Pani przemyśli zapoznając się dogłębnie również z konsekwencjami, które
pociąga za sobą akt apostazji.
Po tym
spotkaniu i osobistej rozmowie ustalimy dalej konkretny dzień spotkania
wraz ze świadkami, kiedy przedstawi i podpisze pani to pismo w 3
egzemplarzach(osobiście przez panią wcześniej przygotowane w oparciu o
punkt nr. 6 Dokumentu Episkopatu) o decyzji apostazji i opuszczeniu
wspólnoty Kościoła rzymsko-katolickiego.
Ks. Proboszcz"
moja odpowiedź:
"Zapoznałam się dokładnie z dokumentem przesłanym mi i nie wynika z niego że muszę czekać 3 miesiące. Uściślając wróciłam do domu pod koniec lipca co może sobie ksiądz sprawdzić takimi samymi "drogami" z których wie iż mnie wcześniej nie było. Gdybym uczestniczyła w życiu kościoła to chyba bym nie chciała z niego występować? a nie bierze Ksiądz po uwagę że mogłam być w domu i nie chodzić do kościoła i nie chcieć przyjmować Księdza w domu i dlatego nic Ksiądz o mnie nie "słyszał"???Nie rozumiem dlaczego robi Ksiądz takie problemy? Chcę wystąpić z Kościoła i nic tego nie zmieni! Proszę o wyznaczenie tego formalnego spotkania jak najszybciej
z poważaniem
Karina Januchta"
odpowiedź księdza:
"Pani Karino, w odpowiedzi na pani tekst, proszę
zapoznać się z kolejnym wyjaśnieniem, które dotyczy tematu gdzie jest,
albo była pani parafia.
Do
tej pory sytuacja przedstawiała się w ten sposób, że z własnej woli, w
konkretnej parafii, ochrzcili panią rodzice, chodziła pani na lekcje
religii , przystąpiła do sakramentu Bierzmowania., itd). Nawet
teraz gdy uważa się pani za osobę niepraktykujacą lub niewierzacą, a
chciałaby załatwić jakąś sprawę w kancelarii parafialnej, to obowiązuje
prawo i zasady stanowione przez Kościół.
Dla mnie nie ma tu wątpliwości, że chodzi o czas 3
miesięcy i dlatego oczekuję panią pod koniec lutego 2013 roku, o ile
nie zmieni pani decyzji. ( w normalnej procedurze parafianin zgłasza
się do kancelarii parafialnej, informując, że jest nowym i będzie
mieszkał, na terenie parafii. Od tego momentu liczy się jego zamieszkiwanie na terenie parafii.
Pani tego nie uczyniła a ja nie mogłem o tym wiedzieć.(od kilku lat
informowano nas, i sami to stwierdzaliśmy, ze państwo już nie mieszkają
na ul. Mahometańskiej i są poza granica Polski).
Zwyczajowo sprawdzamy i potwierdzamy zamieszkiwanie
parafian podczas wizyty duszpasterskiej, u tych, którzy sobie tego
życzą. To należy do naszych obowiązków administracyjnych. Panią nie
spotkaliśmy nigdy, a i pani nie powiadamiała nas, że "nie będzie
uczestniczyć w życiu kościoła" - jak pani pisze. Czyni to pani dopiero
teraz, stad czas oczekiwania, aż miną 3 miesiące. Takie są kompetencje i
obowiazki Proboszcza miejsca i proszę to respektować.
Jeżeli pani tak się "spieszy" to proszę zwrócić się
do Księdza Proboszcza na terenie parafii, którego Pani mieszkała
poprzednio, o czym już pisałem. Dalszą korespondencję uznaję więc za
niezasadną. Ks. Proboszcz."
To tyle jeżeli chodzi o próbę umówienia się na spotkanie :-)
Z bólem serca odczekałam czas 3 miesięcy i pod koniec lutego, tą samą drogą mailową, próbowałam umówić się na spotkanie. Niestety nie dostałam żadnej odpowiedzi. Postanowiłam dzwonić w godzinach pracy kancelarii, także bez efektów. Wybrałam się zatem na plebanię aby sprawę wyjaśnić i wreszcie ruszyć procedurę :-)
Etap II
Wizyta pierwsza informacyjna - ksiądz poradził mi abym,zgodnie z wytycznymi episkopatu, własnoręcznie napisała akt apostazji, a nie drukowała obraźliwych tekstów z internetu! Muszę nadmienić tutaj iż żadnego tekstu nie miałam w danej chwili.
Wizyta druga - przyniosłam wydrukowane pismo z internetu i poinformowałam księdza, iż zgodnie z wytycznymi episkopatu, pismo ma być własnoręcznie podpisane a nie napisane :-) Ksiądz zrobił oczywiście małe poprawki w tekście i polecił przyniesienie go w 3 egzemplarzach wraz z danymi świadków.
Wizyta trzecia - doręczenie 3 egzemplarzy i wyznaczenie terminu odebrania decyzji z kurii. Nie wiadomo czy będzie ona pozytywna ;-)
Etap III
kuria zaakceptowała mój akt apostazji i ksiądz wyznaczył spotkanie ze świadkami na za 3 dni :-)
Etap IV
spotkanie w celu oficjalnego podpisania aktu - myślałam iż zajmie to kilka minut, podpiszemy, pożyczymy sobie wszystkiego najlepszego i się rozejdziemy. Ksiądz zrobił nam jednak niespodziankę i poprosił moich świadków na osobności, w niewiadomym nam celu! Co się okazało, osobę niepraktykującą ze zrozumieniem zapewniał iż nie musi występować z kościoła, natomiast praktykującą wprowadzał w poczucie winy i straszył przewracającymi się w grobach bliskimi!!! Widać do ostatniego momentu próbował zmienić przeznaczenie ;-)
dziękuję bardzo moim wytrwałym świadkom a przyszłym adeptom życzę wytrwałości i powodzenia :-)
| tort apostazjowy :-) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz