Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

piątek, 29 marca 2013

Akt Apostazji

Do opisania moich perypetii związanych z wystąpieniem z Kościoła namówiła mnie Magda Cieśla. Stwierdziła, iż jest to swego rodzaju aktywne spędzanie wolnego czasu :-) trzeba się troszkę do księdza nachodzić. Moja przygoda z wychodzeniem z kościoła jeszcze się nie zakończyła sukcesem, ale jestem już po półmetku :-) Za to, po zapoznaniu się z informacjami, będziecie mieli swoiste kompendium wiedzy na temat aktu apostazji i mam nadzieję, zaoszczędzi Wam to sporo czasu w Waszych zmaganiach :-)

Etap I
poniżej wklejam moją korespondencję mailową z księdzem


" Witam
chciałabym wystąpić z kościoła i wiem iż w tym celu muszę podpisać w obecności dwóch świadków akt apostazji, czy muszę w tym celu umówić się na spotkanie czy wystarczy jak przyjdziemy w godzinach kiedy czynna jest kancelaria?

z poważaniem
Karina Januchta"

odpowiedź:

 "Witam, z naszej ewidencji wynika, że nie mieszka Pani aktualnie na terenie naszej parafii(nie chodzi o adres zameldowania tylko o zamieszkiwanie). Od kilkunastu lat Pani i rodzina nie utrzymywaliście kontaktu z nasza parafią. Z naszych informacji, które aktualizujemy każdego roku  wiemy, ze przebywa Pani poza granica Polski i nie jest przez to naszą parafianką. 
Akt apostazji przyjmie więc proboszcz parafii, gdzie pani mieszka(także za granicą) i on nas poinformuje pisemnie o tym fakcie, co odnotujemy w naszych księgach parafialnych, ponieważ została pani ochrzczona i bierzmowana w naszym kościele. 
Ks. Proboszcz "

moja odpowiedź:
" Dziękuję za odpowiedź, od sierpnia mieszkam już w Kielcach na ulicy Mahometańskiej dlatego chcę dokonać aktu apostazji tutaj. Ponawiam tym samym moje pytanie jak mogę to zrobić?
z poważaniem
Karina Januchta"
odpowiedź księdza :

"Pani Karina Januchta,
Ponieważ dopiero dzisiaj potwierdza pani informację o ponownym zamieszkaniu na terenie naszej parafii, przy ul. Mahometańskiej, powinno według prawa kościelnego, kanonicznego upłynąć od dnia dzisiejszego przynajmniej 3 miesiące, aby można rozpocząć całą procedurę apostazji. Zapraszam więc do kancelarii parafialnej najpierw osobiście, po 22. lutego 2013 roku. Proszę jeszcze raz zapoznać się z dokumentem Episkopatu, który Pani przesłałem i przygotować właściwe pisma w 3 egzemplarzach. O tym też jest mowa w tym dokumencie, punkt nr. 6.  Oczekując pani wizyty żywię nadzieję, ze właściwie ją Pani przemyśli zapoznając się dogłębnie również  z konsekwencjami, które pociąga za sobą akt apostazji.
Po tym spotkaniu i osobistej rozmowie ustalimy dalej konkretny dzień spotkania wraz ze świadkami, kiedy przedstawi i podpisze pani to pismo w 3 egzemplarzach(osobiście przez panią wcześniej przygotowane w oparciu o punkt nr. 6 Dokumentu Episkopatu) o decyzji apostazji i opuszczeniu wspólnoty Kościoła rzymsko-katolickiego.
Ks. Proboszcz"
moja odpowiedź:

"Zapoznałam się dokładnie z dokumentem przesłanym mi i nie wynika z niego że muszę czekać 3 miesiące. Uściślając wróciłam do domu pod koniec lipca co może sobie ksiądz sprawdzić takimi samymi "drogami" z których wie iż mnie wcześniej nie było. Gdybym uczestniczyła w życiu kościoła to chyba bym nie chciała z niego występować? a nie bierze Ksiądz po uwagę że mogłam być w domu i nie chodzić do kościoła i nie chcieć przyjmować Księdza w domu i dlatego nic Ksiądz o mnie nie "słyszał"???Nie rozumiem dlaczego robi Ksiądz takie problemy? Chcę wystąpić z Kościoła i nic tego nie zmieni! Proszę o wyznaczenie tego formalnego spotkania jak najszybciej
z poważaniem
Karina Januchta"
odpowiedź księdza:

"Pani Karino,  w odpowiedzi na pani tekst, proszę zapoznać się z kolejnym wyjaśnieniem, które dotyczy tematu gdzie jest, albo była pani parafia. 
Do tej pory sytuacja przedstawiała się w ten sposób, że z własnej woli, w konkretnej parafii, ochrzcili panią rodzice, chodziła pani na lekcje religii , przystąpiła do sakramentu Bierzmowania., itd). Nawet teraz gdy uważa się pani za osobę niepraktykujacą lub niewierzacą, a chciałaby załatwić jakąś sprawę w kancelarii parafialnej, to obowiązuje prawo i zasady stanowione przez Kościół.  
Dla mnie nie ma tu wątpliwości, że chodzi o czas 3 miesięcy i dlatego oczekuję panią pod koniec lutego 2013 roku, o ile nie zmieni pani decyzji. ( w normalnej procedurze parafianin zgłasza się do kancelarii parafialnej, informując, że jest nowym i będzie mieszkał, na terenie parafii. Od tego momentu liczy się jego zamieszkiwanie na terenie parafii. Pani tego nie uczyniła a ja nie mogłem o tym wiedzieć.(od kilku lat informowano nas, i sami to stwierdzaliśmy, ze państwo już nie mieszkają na ul. Mahometańskiej i są poza granica Polski). 
Zwyczajowo sprawdzamy i potwierdzamy zamieszkiwanie parafian podczas wizyty duszpasterskiej, u tych, którzy sobie tego życzą. To należy do naszych obowiązków administracyjnych. Panią nie spotkaliśmy nigdy, a i pani nie powiadamiała nas, że "nie będzie uczestniczyć w życiu kościoła" - jak pani pisze. Czyni to pani dopiero teraz, stad czas oczekiwania, aż miną 3 miesiące. Takie są kompetencje i obowiazki Proboszcza miejsca i proszę to respektować.
 Jeżeli pani tak się "spieszy" to proszę zwrócić się do Księdza Proboszcza na terenie parafii, którego Pani mieszkała poprzednio, o czym już pisałem. Dalszą korespondencję uznaję więc za niezasadną. Ks. Proboszcz."
To tyle jeżeli chodzi o próbę umówienia się na spotkanie :-) 
Z bólem serca odczekałam czas 3 miesięcy i pod koniec lutego, tą samą drogą mailową, próbowałam umówić się na spotkanie. Niestety nie dostałam żadnej odpowiedzi. Postanowiłam dzwonić w godzinach pracy kancelarii, także bez efektów. Wybrałam się zatem na plebanię aby sprawę wyjaśnić i wreszcie ruszyć procedurę :-)
Etap II
Wizyta pierwsza informacyjna - ksiądz poradził mi abym,zgodnie z wytycznymi episkopatu, własnoręcznie napisała akt apostazji, a nie drukowała obraźliwych tekstów z internetu! Muszę nadmienić tutaj iż żadnego tekstu nie miałam w danej chwili. 
Wizyta druga - przyniosłam wydrukowane pismo z internetu i poinformowałam księdza, iż zgodnie z wytycznymi episkopatu, pismo ma być własnoręcznie podpisane a nie napisane :-) Ksiądz zrobił oczywiście małe poprawki w tekście i polecił przyniesienie go w 3 egzemplarzach wraz z danymi świadków.
Wizyta trzecia - doręczenie 3 egzemplarzy i wyznaczenie terminu odebrania decyzji z kurii. Nie wiadomo czy będzie ona pozytywna ;-)
Etap III
kuria zaakceptowała mój akt apostazji i ksiądz wyznaczył spotkanie ze świadkami  na za 3 dni :-) 
Etap IV
spotkanie w celu oficjalnego podpisania aktu - myślałam iż zajmie to kilka minut, podpiszemy, pożyczymy sobie wszystkiego najlepszego i się rozejdziemy. Ksiądz zrobił nam jednak niespodziankę i poprosił moich świadków na osobności, w niewiadomym nam celu! Co się okazało, osobę niepraktykującą ze zrozumieniem zapewniał iż nie musi występować z kościoła, natomiast praktykującą wprowadzał w poczucie winy i straszył przewracającymi się w grobach bliskimi!!! Widać do ostatniego momentu próbował zmienić przeznaczenie ;-)
dziękuję bardzo moim wytrwałym świadkom a przyszłym adeptom życzę wytrwałości i powodzenia  :-) 

tort apostazjowy  :-)
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz