Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

czwartek, 14 marca 2013

Berlin

Przeczytałam właśnie że mają burzyć ostatnie pozostałości Muru Berlińskiego, to ostatni dzwonek żeby go zobaczyć! Zaczęłam zatem poszukiwania najlepszej formy transportu i jakiegoś miejsca gdzie można godnie i tanio spędzić trzy noce.
Wybierając się w pojedynkę najlepiej wybrać pociąg, który kursuje cztery razy w ciągu dnia z Warszawy do Berlina w czasie pięciu godzin. Cena promocyjna to 29 euro, czyli jakieś 120zł w jedną stronę. Lot wypada drożej i niewiele krócej, licząc czas na lotnisku, coś ok 350zł w dwie strony z Krakowa. Najlepiej moim zdaniem wybrać się samochodem w pięć osób, benzyna wyniesie ok 500zł w dwie strony czyli po 100 na głowę :-)
Hostele prezentują się bardzo przyzwoicie, te z ponad 90% pozytywnych recenzji, kosztują od 65zł do 100zł za noc ze śniadaniem we wspólnej sypialni. Jeżeli jedziemy większą grupą warto zarezerwować 4-5 os sypialnię z prywatną łazienką w cenie 100-130zł od osoby za noc. B&B to wydatek minimum 150zł od osoby za noc i to w pokoju 4 osobowym. Znalazłam za to przyjemny 4 osobowy apartament niedaleko Alexanderplatz za 57zł od os za noc :-) Wybór noclegów jest ogromny, w zależności od zasobności portfela każdy znajdzie coś dla siebie.
Pozostaje tylko zaplanowanie co trzeba zobaczyć i gdzie pójść się pobawić, ale to jak już będę znała skład wycieczki :-) kto jedzie???



2 komentarze:

  1. Karinko sprawdź polskiego busa, Berlin w DWIE strony to chyba maksymalnie 160zł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sprawdziłam :-) masz rację jest tanio ale niestety podróż trwa 9 i pół godz!!! co dla mnie na wyjazd weekendowy to stanowczo za dużo ;-)

    OdpowiedzUsuń