Dzieki spacerowi mogłam uwiecznic kilka berlińskich misiow i zjeść niezapomniane lody o smaku marakuji z mieta :-)Po Co Ten Blog
W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem
niedziela, 9 czerwca 2013
Berlin dzień czwarty - ostatni
Moj ostatni dzień zaczął się od nieprzyjemnej niespodzianki w postaci niekursujacych autobusów. Nie było to spowodowane bynajmniej strajkiem :-) tylko, a jakże typowymi dla Niemców zawodami rowerowymi ! Do przeprowadzenia których potrzebowali pustych ulic :-) mając "darmowa" komunikację miejska dzieki Welcomecard chciałam pojeździć po centrum miejskim autobusem pietrowym. Wysiadajac w miejscach, które jeszcze nie zwiedzilam i wsiadajac z powrotem mogłam jeszcze dużo zobaczyć! No cóż musiałam liczyć na własne, już bardzo schodzone nogi ;-)
Dzieki spacerowi mogłam uwiecznic kilka berlińskich misiow i zjeść niezapomniane lody o smaku marakuji z mieta :-)
Dzieki spacerowi mogłam uwiecznic kilka berlińskich misiow i zjeść niezapomniane lody o smaku marakuji z mieta :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz