Po Co Ten Blog

W opozycji do marnowania wolnego czasu przed TV
zamieszczam tutaj pomysły na wszelkiego rodzaju możliwości aktywnego relaksu
Dla rozsmakowania się w innej kulturze
nowy wymiar zwiedzania, bez tłumów turystów, odkrywanie uroków miejsca z mieszkańcami, lokalne przysmaki za lokalne ceny
Walka z wszechogarniającym konsumpcjonizmem
nie materialne prezenty dla ducha i ciała
Sprawdzone adresy
recenzje miejsc do których warto zajrzeć a także tych które trzeba omijać wielkim łukiem

czwartek, 22 sierpnia 2013

Kurozwęki

Mam bardzo mieszane uczucia co do tego miejsca. Zachwalać czy raczej nie polecać. Niby każdy znajdzie tam coś interesującego. Kompleks kusi wieloma atrakcjami. Przy wejściu kupujemy bilet, najlepiej w pakiecie na wszystkie atrakcje, bo taniej, bo jak już jesteśmy i zostajemy cały dzień to należałoby już wszystko zobaczyć. Płacimy więc 19zł zamiast 23zł / os dorosła, dziecko 15zł zamiast 19zł. http://www.kurozweki.com/Pani kasjerka wpisuje nam godziny zwiedzania i zabawa się zaczyna!
Jako pierwsze zwiedzamy lochy. Brzmi bardzo interesująco. Niestety to jakaś parodia znanych i kochanych z "wesołych miasteczek" korytarzy strachu. Dorośli są zdegustowani a dzieci znudzone. Całości nie ratuje nawet młoda przewodniczka, odtwarzająca mroczne sekrety z dyktafonu! Miejscami jest tak ciemno że trzeba chodzić po omacku, a sztuczne kukły degustują zamiast przerażać.
XIV wieczny Pałac okazuje się bardziej hotelem niż muzeum, które nota bene zajmuje raptem dwie sale. Zwiedzanie więc jest swego rodzaju promocją obiektu. Chodzimy i myślimy jak ładnie byłoby urządzić tu wesele, urodziny czy co tam ktoś chce ;-)
Tutejsze Safari polega na przejażdżce wozem podpiętym do traktora. 10minut do bizonów, 15 minut postoju, krótka opowiastka, 10 min z powrotem. Trzeba chyba zmienić definicję Safari, albo dodać gwiazdkę z odnośnikiem do kurozwęckiej wersji ;-)
Mini Zoo oglądamy za darmo. Ciekawe kiedy ktoś założy Maxi Zoo? Możemy się jeszcze przejechać na koniu, zgubić w labiryncie, czy pozjeżdżać na linie. Jak pogoda dopisze to po całym dniu wrażeń można poleżeć na trawie i popatrzeć na nowo przybyłych gości pełnych entuzjazmu i nadziei na ekscytujące doznania....
Wielkim plusem Kurozwęk jest odległość od Kielc, niecała godzina jazdy samochodem i atrakcyjna cena.
Zapomniałabym o najważniejszym punkcie programu! Jedzeniu. Mamy do wyboru restaurację i pizzerię. Tą drugą sobie darowałyśmy, chciałyśmy spróbować miejscowych specjałów. Z mięsa bizona zostało tylko carpaccio, ale nie chciałyśmy ryzykować....Okazało się że obróbka termiczna nie zawsze zdaje egzamin, zwłaszcza jak używa się starego oleju! Smażonej ryby nie polecam. Za to robione na miejscy uszka były smakowite i potem żałowałyśmy nie zamówienia po porcji pierogów zamiast tych wyszukanych dań!!!
Mimo wszystko wróciłyśmy szczęśliwe, kto by nie był po dniu nic nie robienia :-)


lochy pełne tajemnic?

zachęcający widok przy kasie biletowej :-)

zwiedzanie pałacu

mini ZOO

mini Zoo z opcją zarobkową

Safari

kaczka nadziewana - nie polecam

schab pieczony w "sztucznym" sosie

pyszne domowe uszka

labirynt

można mieć zdjęcie na sztucznym bizonie, tylko po co?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz